Rumunia od lat przyciąga podróżników dzikością Karpat, średniowiecznymi zamkami i atmosferą, która wygląda jak z baśni. Najlepszym sposobem, by poczuć prawdziwy charakter tego kraju, jest przejazd Trasą Transfogaraską (Transfăgărășan). To jedna z najbardziej spektakularnych dróg Europy, wijąca się serpentynami przez Góry Fogaraskie, z widokami, które dosłownie zapierają dech w piersiach.
Podczas mojego przejazdu samochodem miałam okazję zobaczyć nie tylko zapierające dech w piersi krajobrazy, ale też siedem niedźwiedzi. Spotkanie z nimi to niesamowite przeżycie, ale też lekcja pokory wobec natury.
Historia o trasie
Choć dziś Transfogaraska zachwyca turystów, to jej historia jest pełna dramatów. Droga powstała na rozkaz Nicolae Ceaușescu w latach 70. XX wieku. Oficjalnie miała połączyć Wołoszczyznę z Siedmiogrodem, ale prawdziwym powodem była polityka i strach. Po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku Ceaușescu obawiał się, że podobny los spotka Rumunię. Chciał więc stworzyć strategiczną drogę, którą można by szybko przerzucić wojsko przez góry.
Budowa była piekłem dla tysięcy żołnierzy i rekrutów. Wysadzano góry dynamitem, gdzie zużyto go ponad sześć milionów kilogramów. Oficjalne źródła podają, że zginęło około czterdziestu osób, ale nieoficjalnie mówi się nawet o kilkuset ofiarach. Wielu mieszkańców do dziś powtarza, że ta droga została „zbudowana krwią”.
Podstawowe informacje o trasie
Transfogaraska ma około 150 kilometrów długości i łączy dwie części Rumunii: Wołoszczyznę na południu i Siedmiogród na północy. Najwyższy punkt znajduje się na przełęczy Bâlea, na wysokości 2042 m n.p.m., co czyni ją jedną z najwyżej położonych dróg w kraju.
Sam przejazd, bez zatrzymywania się, zajmuje około od trzech do czterech godzin, ale nikt nie jedzie tu tylko po to, by „zaliczyć trasę”. To miejsce, które wymaga czasu, bo co kilka kilometrów znajdziesz powód, by się zatrzymać: zachwycający widok, wodospad, górskie jezioro albo spotkanie z niedźwiedziem.
Warto pamiętać, że trasa jest czynna tylko od końca czerwca do października. Przez resztę roku zamykają ją, gdyż występuje zagrożenie związane ze śnieżycą oraz lawiną. Niektóre odcinki zasypane są kilkumetrowymi zaspami.


Którą stroną wjeżdżać?
Transfogaraską można jechać w obu kierunkach, ale wybór strony wjazdu mocno wpływa na odbiór całej trasy.
Najczęściej poleca się rozpoczęcie podróży od północy, czyli od strony Sibiu i miejscowości Cartișoara. Ten wariant pozwala zobaczyć najpiękniejsze serpentyny z najlepszej perspektywy, a pierwsze kilometry są spokojniejsze i mniej wymagające. To świetna opcja dla osób, które jadą tu po raz pierwszy. Dodatkowym atutem jest możliwość zatrzymania się przy jeziorze Bâlea. Od tej strony nie pokazują się niedźwiedzie. Dopiero możemy wypatrywać je po przejechaniu tunelu, czyli po przystanku nad jeziorem.
Drugi wariant to wjazd od południa, z Pitesti w stronę zapory Vidraru. To trasa bardziej wymagająca, gdzie od razu prowadzi stromymi odcinkami. Częściej spotyka się tu niedźwiedzie przy drodze.

Atrakcje po drodze
Transfogaraska to nie tylko droga. To cała podróż przez góry, podczas której można zobaczyć jedne z najpiękniejszych krajobrazów w Rumunii.
Najbardziej charakterystycznym elementem są serpentyny, które rozsławił program Top Gear. To właśnie tam prowadzący nazwali Transfogaraską „najlepszą drogą na świecie”. Każdy zakręt to nowa perspektywa, a asfalt wije się niczym wstęga na tle monumentalnych szczytów.
Na trasie znajduje się także jezioro Bâlea. To górskie jezioro o niezwykle czystej, zielonkawej wodzie, przy którym działa kilka schronisk i hoteli. Zimą budowany jest tam nawet lodowy hotel, w którym można spędzić noc w prawdziwym igloo.
Tuż obok znajduje się tunel Bâlea, liczący 887 metrów. To najdłuższy tunel drogowy w całej Rumunii, który przebija się przez masyw górski.
Na południowym odcinku trasy jest zapora Vidraru, jedna z największych konstrukcji tego typu w Europie. Powstała w latach 60. XX wieku, tworząc sztuczne jezioro, które dziś zachwyca turystów widokami i dzikim otoczeniem.
Spotkania z niedźwiedziami
Transfogaraska to jedno z najlepszych miejsc w Europie, aby spotkać niedźwiedzia brunatnego w jego naturalnym środowisku. Rumunia szczyci się największą populacją tych zwierząt w całej Unii Europejskiej. Żyje ich tutaj od pięciu do siedmiu tysięcy.
Najczęściej można je zobaczyć po południowej stronie trasy, gdzie wychodzą na drogę w poszukiwaniu jedzenia. Niestety, to ludzie są winni tej sytuacji. Kierowcy i turyści dokarmiają niedźwiedzie albo zostawiają przy drodze śmieci, przez co zwierzęta tracą naturalny lęk przed człowiekiem i zaczynają podchodzić coraz bliżej.
Podczas spotkania z niedźwiedziem trzeba pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim nigdy nie wolno go karmić ani próbować zwabić bliżej. Nie należy wysiadać z samochodu ani podchodzić dla zdjęcia. Resztki jedzenia trzeba zabierać ze sobą. Inaczej niedźwiedź skojarzy obecność człowieka z łatwym posiłkiem. Jeśli zwierzę podejdzie do auta, najlepiej po prostu powoli odjechać.
To nie tylko kwestia bezpieczeństwa. Każdy taki kontakt sprawia, że niedźwiedzie częściej wchodzą do miast, a wtedy zwykle kończą tragicznie, są wywożone albo odstrzeliwane.

Spotkania z pasterzami i psami pasterskimi
Transfogaraska to nie tylko asfalt i samochody, to wciąż żyjące góry, w których spotkasz ludzi prowadzących życie niemal takie samo jak ich przodkowie. W wielu miejscach, zwłaszcza na północnym odcinku trasy, można zobaczyć baców z wielkimi stadami owiec. To niezwykły widok. Dziesiątki białych sylwetek rozsianych po zboczach, a obok nich pasterze w tradycyjnych ubraniach, pilnujący zwierząt.
Towarzyszami pasterzy są zawsze psy pasterskie. I choć mogą wyglądać sympatycznie, należy pamiętać, że to nie są zwierzaki do głaskania. To silne i odważne psy, których zadaniem jest ochrona owiec przed wilkami i niedźwiedziami. Nie wolno ich zaczepiać ani próbować karmić. Dla nich każdy obcy, nawet turysta z aparatem, to potencjalne zagrożenie dla stada. a nie chcemy, aby nasza wcieczka skończyła sie w szpitalu.
Jeśli podczas przejazdu zatrzymasz się i zauważysz owce oraz psy, najlepiej pozostań w samochodzie albo zachowaj dystans. Nie zbliżaj się do stada i nie machaj rękami w stronę psów. Mogą zareagować agresywnie, gdyż po prostu wykonują swoją pracę.

Wodospady na Trasie Transfogarska
Podróżując Transfogaraską, co chwilę można natknąć się na mniejsze i większe strumienie spływające po skałach. Niektóre z nich są ukryte wśród lasów, inne widać wprost z drogi.


Kolejka na Transfogarskiej – alternatywa dla samochodu
Dla tych, którzy nie mają własnego samochodu lub po prostu chcą odpocząć od prowadzenia na krętych serpentynach, istnieje kolejka linowa na trasie Transfogaraskiej. Wyjeżdża ona w okolicach jeziora Bâlea i pozwala w komfortowy sposób dotrzeć na wyższe partie gór lub pozostania nad jeziorem, podziwiając panoramę Trasy Transfogaraskiej z zupełnie innej perspektywy.
Jest to opcja dzięki, której każdy, nawet bez auta, może w pełni poczuć klimat gór Fogaraskich i zrobić niesamowite zdjęcia całej trasy z góry.

Wskazówki praktyczne
Jeśli planujesz przejazd Transfogaraską, najlepiej wybrać lato lub wczesną jesień. Lipiec, sierpień i wrzesień to miesiące, kiedy droga jest w pełni przejezdna, a pogoda sprzyja górskim wycieczkom. Warto wyruszyć rano, by uniknąć korków i spokojnie nacieszyć się widokami.
Samochód powinien być dobrze przygotowany. Pełny bak to podstawa, bo stacji benzynowych na trasie nie ma. Ważne są też sprawne hamulce, bo na trasie znajduje się mnóstwo stromych zjazdów oraz ostrych zakrętów.
Jeśli chodzi o noclegi, świetnym punktem wypadowym na północy jest Sibiu – przepiękne średniowieczne miasto. Natomiast na południu Curtea de Argeș, w którym zdecydowaliśmy się na nocleg. Bezpośrednio na trasie można zatrzymać się w schronisku przy jeziorze Bâlea.
Postoje warto robić wyłącznie w wyznaczonych zatoczkach i na parkingach. Zatrzymywanie się na serpentynach jest niebezpieczne, a niestety wielu kierowców wciąż łamie tę zasadę. Większy parking znajduje się jeszcze przed rozpoczęciem słynnej wspinaczki po serpentynach. Tych, które uwieczniane są na niemal każdym zdjęciu z Transfogaraskiej. To świetne miejsce, aby zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na trasę z dołu i zobaczyć, jak majestatycznie wije się po zboczach gór.
Na samej górze, przy jeziorze Bâlea, czekają dwa parkingi. Warto zaplanować tutaj dłuższy postój – około półtorej godziny. To czas wystarczający, by obejść jezioro, zrobić zdjęcia malowniczych zakrętów, odpocząć i spróbować lokalnych potraw w górskich restauracjach.
Szczególnie polecam tradycyjne rumuńskie zupy, czyli ciorbă. Najbardziej smakowały nam dwie: Ciorba de perișoare, czyli kwaśna zupa z klopsikami przygotowanymi z mielonego mięsa wieprzowego, ryżu i przypraw oraz Ciorbă de burtă, czyli rumuńskie flaki w kwaśnym wydaniu. Do każdej zupy obowiązkowo podaje się ostrą paprykę do przegryzienia oraz śmietanę, którą można dodać według uznania. Jeśli lubisz pikantne smaki, warto co jakiś czas przegryźć papryczkę.



Jeśli macie pytania o Trasę Transfogaraską lub chcecie podzielić się doświadczeniem z przejazdu, to koniecznie dajcie znać w komentarzach.